nowych, osobistych doświadczeń
Nie trzeba się też obawiać - zdaniem autora - aby beznadziejne było wychowanie człowieka wbrew złemu środowisku z jakim ma kontakt. Trzeba wychować człowieka odpornego. Człowieka zdolnego do poświęceń i miłości.
Dlatego należy uczyć dzieci patrzenia na świat.
Świat, w którym ludzi wiążą wspólne cele. Sztuka może nauczyć takiego widzenia świta, które sprawi, że dostrzeżemy w nim nie tyle środki i narzędzia, ale różne postawy ludzi, a także źródła nowych, osobistych doświadczeń".
Głównym celem mojej pracy było ukazanie istotnej roli aktywności dziecka poprzez udział w inscenizacji, jako jednej z form pracy z książką (tekstem literackim) na lekcji.
Podstawą każdej inscenizacji jest właśnie aktywność. Aktywność człowieka dorosłego ogranicza się jedynie do "przetwarzania", do rozwiązywania problemów ludzi dojrzałych. Do realizacji tych założeń wystarczą dorosłemu gotowe recepty i wzory, których dostarczą osobiste doświadczenia i nabyta wiedza.
Inaczej dzieje się u dziecka. Jego aktywność należy do sfer rozwoju. Dziecko przystosowuje się do świata w sposób progresywny, ciągły. Przystosowanie to staje się możliwe dzięki mechanizmom: przyswajania i przystosowania.
Naśladowanie stanowi swoistą formę działania, którą przypisuje dziecku, jako szczególnie mu właściwą. Naśladowanie stanowi też istotny czynnik adaptacji świata. Dziecko poznaje otaczającą je rzeczywistość, która jest wytworem ludzi dorosłych: odtwarza dźwięki, chwyta słowa, które mu się podobają i które akceptuje.
To wchłanianie, powtarzanie, reprodukowanie i przyswajanie zachowań ludzi dorosłych nie sprawia dziecku żadnego wysiłku. Wszystko to robi chętnie, żeby jak najprędzej przestać być dzieckiem. Potrzebne mu są pewne wzory, bo ma poczucie ciągłego "przekraczania siebie", bycia lepszym, silniejszym, mądrzejszym itd. Naśladowanie zmierza do ukształtowania "swojego ja", na wzór i podobieństwo człowieka dorosłego. Im bardziej kopia jest wierna, tym dziecko jest bliżej celu, do którego ciągle zmierza. Tak więc, dzięki naśladowaniu zdobywa ono wiedzę i uczy się metod postępowania. Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, by wzorzec z którego dziecko czerpie przykład do naśladowania był pozytywny.
Ze względu na dużą wagę omawianego problemu uczyniono go przedmiotem rozważań w niniejszej pracy.
Zabawa - w najogólniejszym tego słowa znaczeniu - to działalność wykonywana dla przyjemności. Obok pracy i uczenia się jest ona główną formą aktywności dzieci.
O walorach zabawy, jej wartościach dla rozwoju dziecka, napisano już wiele w literaturze psychologicznej i pedagogicznej .
Już Platon kazał uczyć dzieci poprzez zabawy i polecał wykorzystywać zabawki w nauczaniu geometrii i arytmetyki, a starożytni Rzymianie nadawali ciasteczkom kształty liter i podając je dzieciom do połknięcia uczyli abecadła.
Na przestrzeni ostatniego stulecia wielu znakomitych pedagogów nurtowały wątpliwości, co do celowości wprowadzania zabawy do procesu nauczania. Jedni byli jej przeciwnikami, inni zaś - gorącymi zwolennikami, widzącymi w niej najlepszego sprzymierzeńca w budzeniu u dzieci zainteresowania nauką szkolną.
E. Claparede bardzo wysoko cenił zabawę: "Dla dziecka zabawa jest pracą, dobrem, obowiązkiem, ideałem życia. Jest to jedyna atmosfera, w której może ono psychicznie oddychać, a zatem i działać".
W swych rozważaniach uzasadniał także potrzebę wprowadzenia zabawy do nauki szkolnej, twierdząc, że może ona stanowić podstawę wychowania i nauczania, łagodzić wysiłek dziecka związany z trudnymi obowiązkami szkolnymi. "Wtedy tylko wysiłek będzie skuteczny, gdy będzie wywołany pozorem zabawy, wtedy też da podmiotowi zadowolenie".
E. Claparede oraz O. Decroly jako pierwsi dostrzegli wśród różnego rodzaju zabaw te, które wymagają od dziecka szczególnego wysiłku myślowego, czyli zabawy intelektualne, zwane obecnie zabawami dydaktycznymi. E. Claperde nazwał je zabawami umysłowymi i zaliczył do tzw. zabaw psychologicznych. "Zabawy umysłowe to te, które opierają się na: porównywaniu lub rozpoznawaniu (loteryjka, domino), kojarzeniu na podstawie współdźwięku (dobieranie rymów), rozumowaniu (szachy), domyślności lub pomysłowości (zagadki, rebusy, szarady itd.), wyobraźni twórczej (zmyślanie opowiadań, rysunki)".
O. Decroly poświęcić grom i zabawom oddzielne opracowanie. Obmyślając nową metodę nauki czytania i pisania, zwaną globalną, wprowadził równocześnie gry do pobudzania i podtrzymywania uwagi dzieci, dla rozwijania ich aktywności myślowej i budzenia w nich zainteresowania nauką szkolną. Nie przeceniał nadmiernie roli gier i zabaw, twierdząc: "Kładziemy nacisk raz jeszcze na fakt, że wszystkie te gry nie są jedynym przedmiotem lekcji, przeciwnie - są one jej dopełnieniem jedynie; przede wszystkim są pretekstem do częstych a miłych powtarzań dla całej klasy lub też materiałem do wymaganej od każdego ucznia osobistej pracy".
W polskiej literaturze pedagogicznej problematykę stosowania zabaw w procesie nauczania i wychowania poruszali m.in.: L. Jeleńska, A. Kamiński, J. Zborowski, W. Okoń, J. Mrożkiewicz, W. Hemmerling, G. Kapica.